Negatywne stymulacje…

Zło wywołuje/stymuluje dobro, a dobro… ….. dopóki nie będziemy patrzeć na to jak na dwa końce tego samego kija, to będzie jedno wywoływać drugie… dopiero gdy zobaczymy w tym cudowną, stymulującą się wzajemnie jedność, dopiero wtedy odkryjemy sens wszystkiego i uwolnimy się z kręgu iluzorycznej wali dobra ze złem. A i tak dalej negatywność będzie stymulowała pozytywny postęp, a dobroć, jej nadmiar będzie sprawiała, że człowiek się rozleniwia, szuka rozrywek, butwieje i degeneruje się… najważniejsza jest równowaga i świadomość. Później zmienia się tylko skala postrzegania…

(więcej…)

Szukaj Boga, a nie schronienia u Boga…

Szukasz Boga czy schronienia u Boga?

To fundamentalne pytanie powinno zastanowić każdego wyznawcę religii. Każdej religii. Bo na założeniu, że jesteśmy słabi i źli i że potrzebujemy Boga, który nas wybawi od zła wszelkiego są postawione wszystkie religie. Tym samym one same tworzą zło i kreują nas jako słabych i nieszczęsnych aby mocniej umotywować konieczność podążania drogami które one wyznaczą. Jeżeli szukasz schronienia u Boga to przyczyniasz się do tego, że tego schronienia potrzeba… sprawiasz, że świat jest niebezpiecznym miejscem. Ty jesteś grzesznikiem, który grzeszy, jest pełen win i nic sam nie potrafi… i potrzebuje Boga… Boga potężnego, takiego którego się wszyscy boją… u którego się można schronić… ale to wszystko sprawia, świat jest niebezpieczny, świat jest sceną rywalizacji, walki dobra ze złem… a to właśnie jest na rękę i to lansują religie, przynajmniej te największe…

Inaczej jest gdy szukasz Boga, szukasz Jedności z Nim… szukasz tego, co tak naprawdę Bóg mówi od zawsze w swych księgach religijnych, tylko, że prawda ta została zakrzyczana przez religijnych dygnitarzy, którzy chcąc trwać w swym stanie posiadania, tak pokierowali świadomością społeczną aby nikt nie szukał Boga tylko szukał schronienia u Niego.

Gdyby każdy z nas spotkał Boga, gdyby z Nim żył w Jedności byłyby taki sam jak Jezus… kto by wtedy potrzebował religii? Po co zdrowemu lekarstwo? Dlatego religie nie są zainteresowane tym byś Ty osiągnął prawdę, osiągnął Boga… jedność z Nim i z całym światem, z całym stworzeniem… wolą abyś był wystraszony, bez wiary i przekonany o swej winie… to jest właśnie ich bat na wiernych.

(więcej…)

Jestem Chrystusem, a nie grzesznikiem

Jestem Chrystusem, a nie grzesznikiem… myśl taka przyszła do mej głowy… zabrzmiała tak radośnie… tak…. Prawdziwie…. Tak wiele zmienia…. WSZYSTKO zmienia…

Jestem Chrystusem, a nie grzesznikiem… i teraz widzę jak bardzo świadomość mej grzeszności zabijała we mnie życie…, bo jak grzesznik może nie grzeszyć? Jak osoba słaba może nie potrzebować wsparcia i pomocy? Jak możemy być zdrowym społeczeństwem skoro wszyscy myślimy o sobie, że jesteśmy grzesznikami?

(więcej…)

Znane mi wirusy

W nasze Chrześcijaństwo (jak i w każdą inną religię zresztą) na wpuszczano mnóstwo wirusów, które spowolniły działanie systemu a wręcz zupełnie zmieniły kierunek w jakim system powinien się rozwijać. Jednak, jak już pisałem, to wszystko co się wydarzyło jest dla naszej nauki i w sumie jest potrzebne. To jest dla nas ostateczny egzamin dorosłości, który wymaga abyśmy opuścili bezpieczne ale bardzo ograniczające schematy religijne i uchwycili się własnych serc i własnych umysłów.  Albo odważymy się i zaufamy naszym sercom albo umrzemy w tej mieszaninie dogmatów, zabobonów, uprzedzeń i niewiedzy…

(więcej…)

Chrześcijański serwis pack

“Service pack”  to pakiet ulepszeń i poprawek wydawany przez producenta oprogramowania. Ma za zadanie udoskonalić pracę systemu. Poprawić jego wydajność, usunąć błędy. Jest to po prostu ulepszenie i poprawienie poprzedniej wersji. Serwis paki zazwyczaj spotykają się z dużą życzliwością, bo wszyscy wiedzą, że systemy komputerowe są dziurawe, podatne na błędy i wymagają ciągłych ulepszeń, a religia Chrześcijańska? Ta też wymaga wprowadzenia korekt i odwirusowania. I choć może się to nie spodoba jej niektórym wyznawcom i zwierzchnikom, to wielu pewnie przyjmie to z ulgą i westchnieniem “Wreszcie. W końcu będzie normalnie.” Czasy wymagają zmian i po prostu trzeba wydać takiego właśnie “service packa” – pakiet ulepszeń i poprawek i przede wszystkim ODWIRUSOWAĆ ten system…

(więcej…)

Jest dobrze :)

Moje rozumienie Chrześcijaństwa znów osiągnęło głębszy poziom. Jestem niezwykle wdzięczny temu jak się to wszystko toczy. Od pewnego czasu mam przyjemność rozmawiać z Chrześcijanami, którzy są niezwykle zaangażowani w swej wierze. To piękne, bo każdy z nich płonie w swej świadomość, w swej religijności. Jestem oczarowany tym jak to się odbywa. Znów z boku dostałem kilka innych informacji o religiach, o tym jak sakramenty zamykają czakramy, jak obce agregory przejmują nasze energie ale to nic… 🙂 to i tak jest wszystko jak należy.

Siedzę teraz nad dużym tekstem o Chrześcijańskim serwic paku. Ten wątek chciałem napisać, bo właśnie wysłuchałem bardzo postępowego kazania i ksiądz mówił na prawdę do rzeczy. Wyłapałem całe mnóstwo przekazów dla siebie i też jak to ja odsiałem też co nieco z tego obcych programów w każdym razie jestem poruszony i zachęcony by znów pisać i działać w tym temacie. Cierpliwie i do przodu.

Głowa do góry, odsiecz w drodze! 😉

…według wiary Waszej…

Poniżej fragment korespondencji którą wymieniam z pewnym zaangażowanym Katolikiem. Myślę, że to co mi się odsłoniło w wyniku tej wymiany jest warte upublicznienia. Temat religijny – gorący.

Witam (…)

(…) Masz racje. Ani Świadkowie ani nawet Protestanci nie są tak otwarci na coś takiego jak objawienia po za Biblijne(choć pewnie charyzmatycy by polemizowali z tym 😉 ).  Pod tym względem Biblia Ich trochę uwięziła ale ok. To też jest potrzebne. Wiesz mam przyjemność rozmawiania z przedstawicielami wielu odłamów Chrześcijaństwa. Każdy jest pięknie zaangażowany i każdy płonie w swej wierze i jest przekonany o swej absolutnej racji. I wiesz co? I mają, macie rację. Wszyscy macie rację tylko do czego to prowadzi…?

(więcej…)

Nowe dane

Otrzymałem wiadomość od Boga. Piękną korektę tego co robię i … nowe siły i Ducha… czuję to coraz bardziej i lepiej.. wiem jak wiele jest do napisania a tak jakoś zebrać się nie mogę. Mam sporo innej pracy ale… czy może być coś ważniejszego? Wszyscy to jesteśmy po to by wypełnić jakiś plan ewolucyjny. Nie żyjemy przez przypadek i bez celu. Nie jesteśmy jakąś bezładną zbieraniną atomów, wszystko ma głęboki cel i jeden ma być dyrektorem, inny sprzątaczką a jeszcze inny biznesmenem czy żebrakiem… to wszystko są role w których nasza świadomość się wznosi i zbliża do potencjału duszy… wszystko jest lekcją w szkole życia. Każda nasza osobowość, każde nasze wcielenie czy to w ciało mężczyzny czy kobiety jest po prostu kolejną klasą, lekcją którą przerabiamy i co? I fajnie jest. Znaczy… nie zawsze jest łatwo i miło… tak właściwie… to w sekrecie powiem, że tak na prawdę to nikt z nas jeszcze nie doświadczył prawdziwego szczęścia… to co Bóg dla nas przygotował, to jakimi szczęśliwymi wibracjami są te wymiary Niebiańskie to po prostu “w pale się nie mieści” 😉 mówiąc krótko.

(więcej…)

“Eh eh… cóżem uczyniła”….

To sentencja pewnej aktorki, która została w tempie iście ekspresowym wyrecytowana w czasie spektaklu… już nawet nie pamiętam… Mąż i Żona? Jakoś tak… w każdym razie dość komicznie to wyglądało i brzmiało a przypomniał mi się ten tekst bo wczoraj ogarnąło mnie przeczucie co mam zrobić aby iść dalej, aby dalej się rozwijać w swoim życiu. No oczywiście chodzi o Chrześcijaństwo i o całe moje otoczenie w którym żyje. Jest ono na wskroś przesiąknięte tym duchem i jestem zobligowany bo coś sobie o tym popisać… nie wiem czy to coś da… nie jest moją intencją czy próbą zmiana kogokolwiek czy zrobienie jakiegoś przewrotu… rewolucji… nie. Ja mam po prostu powiedzieć to co wiem. Powiedzieć to jak najdelikatniej i jak najlepiej ale Prawda, to jaką ją teraz odbieram musi być wypowiedziana….. Więc będę pisał. Obmyślam plan jak zrobić z tego co mi w głowie siedzi spójną dawkę wiedzy, która zastanowi nie jednego Chrześcijanina. To swego rodzaju krucjata o wolność waszą i naszą 🙂 będzie się działo. Ale, że czas i Kosmos mi sprzyja więc… jestem spokojny.

Z pozdrowieniem

Ben

Tak mi to wygląda

Tak mi to wygląda, że mam tu do zrobienia trochę roboty jeżeli chodzi o Chrześcijaństwo. Sprawa jest taka, że zostałem zesłany – sam się zesłałem w raz z innymi duszami w grupie aby trochę światła wnieść do tego konserwatywnego środowiska Chrześcijańskiego. Wszystko na to wskazuje. Jestem sam i słaby tylko takiego mogą tolerować wśród siebie. To w jakich okolicznościach i gdzie się znalazłem jest mistrzostwem świata! Jestem w rodzinie na wskroś Chrześcijańskiej z długimi korzeniami, wśród zaangażowanych ludzi, gorących serc. I jest mi niezwykle miło, że tu jestem i że mogę robić to co robię i przymierzać się do tego wszystkiego.

Myślałem, żeby odpuścić to wszystko, dać im spokój, niech się bawią ale nie da się. Patrząc na to jak się… męczą… co tu dużo opowiadać i owijać w bawełnę… Chrześcijanie w obecnych czasach głównie się męczą… zresztą. Nie tylko w tych czasach… zawsze byli wykorzystywani i tym na dole było raczej mniej dobrze… co innego ci co rządzili ale to inna sprawa. Więc miałem nie gadać ale nie da się…. to na prawdę gorące serca i chcą bardzo działać dla Boga i chcą robić dobrze a jednocześnie są tak wystraszeni tym, że mogą nie mieć racji, że Bóg się objawi w czymś innym, że łapią się tej swojej wiary, swojej Biblii – swojej wersji Biblii jak tonący brzytwy… i to określenie znakomicie oddaje ich zapalczywość… będzie niełatwo powiedzieć wystraszonemu i tonącemu aby puścił brzytwę bo się tnie… on ma świadomość że jak puści to po nim… a trzymają się Chrześcijanie tej brzytwy dlatego, że nie ufają Bogu, nie wierzą w to, że może być coś innego po za tym co w Biblii napisano… ONI SIĘ PO PROSTU ZGODNIE Z ZALECENIAMI BOJĄ BOGA. niestety… wieki tej wiary wyprały mózgi… każdy z nas ma w jakimś stopniu wyprany umysł i nie ma się tu co zacietrzewiać czy unosić dumą. Po prostu tak jest i to trzeba zmienić.

(więcej…)

Przejdź do paska narzędzi