Jestem Chrystusem, a nie grzesznikiem

Jestem Chrystusem, a nie grzesznikiem… myśl taka przyszła do mej głowy… zabrzmiała tak radośnie… tak…. Prawdziwie…. Tak wiele zmienia…. WSZYSTKO zmienia…

Jestem Chrystusem, a nie grzesznikiem… i teraz widzę jak bardzo świadomość mej grzeszności zabijała we mnie życie…, bo jak grzesznik może nie grzeszyć? Jak osoba słaba może nie potrzebować wsparcia i pomocy? Jak możemy być zdrowym społeczeństwem skoro wszyscy myślimy o sobie, że jesteśmy grzesznikami?

Jestem Chrystusem, a nie grzesznikiem… teraz widzę jak bardzo zostaliśmy wyprowadzeni na manowce… jak bardzo zmienia się WSZYSTKO, gdy zmieniam ten podstawowy paradygmat życiowy… Jestem Chrystusem, a nie grzesznikiem… to dzwon wyzwolenia, dzwon wolności i nowego czasu… nowej Ziemi…

Jestem Chrystusem, a nie grzesznikiem… i widzę teraz, czym jest ZMARTWYCHWSTANIE… widzę, że to jest po prostu odrodzenie się w świadomości chrystusowej. Przebudzenie się ze snu ego do stanu świadomości Chrystusowej… cudownej, uwalniającej wielki, ludzki potencjał świadomości bycia w jedności z całym stworzeniem….

Jestem Chrystusem, a nie grzesznikiem… i teraz widzę, czym będzie to porwanie do Nieba, o którym pisze Biblia i nad którym tak się zastanawia wielu… to będzie masowe przebudzenie, zmartwychwstanie chrześcijan, którzy teraz odzyskają swoją chrystusową tożsamość… to będzie porwanie do Nieba, wyświęcenie każdego człowieka… każdy, ubogi w duchu, wolny od dogmatycznego balastu wzniesie się do Nieba. Wzniesie się na skrzydłach swej Chrystusowej Świadomości.

Jestem Chrystusem a nie grzesznikiem… i widzę teraz świat jedności, świat stworzony w jednym, dobrym celu ewolucyjnym i widzę w nim nas, ludzi, jako świadomych gospodarzy, tego wspaniałego stworzenia. Spektaklu życiem zwanego..

Jestem Chrystusem, a nie grzesznikiem… czuję jak za każdym razem, gdy wypowiadam te słowa, gdy pozwalam tej Prawdzie rozprzestrzeniać się w moich ciałach rozlewa się Miłość Boga, która mówi „wreszcie Mój Synu… wreszcie Jesteśmy, wracaj do Domu z tej tułaczki… już czas….” Czuję, że to już kres tamtego życia w strachu, życia w niewoli wystraszonego ego… wreszcie zaczyna się prawdziwe życie….

Jestem Chrystusem, a nie grzesznikiem… teraz widzę, po co było to wszystko. Widzę misterium planu, który się realizuję. Wielowiekową, wielowcieleniową podróż każdego z nas, postawionego w dokładnie zaplanowanym miejscu i roli…. Doskonały Boski Plan mający unikalną, nawet na skalę Kosmosu wagę…. Wyjątkowy….

Jestem Chrystusem, a nie grzesznikiem… widzę jak bardzo wszyscy jesteśmy święci i za razem jak bardzo ta prawda była przed nami skrywana… miała być skrywana i była, ale czas tego eksperymentu już mija i teraz „prawda nas wyswobodzi”… świętość każdego z nas jest dogłębna, wszechogarniająca… wyzwalająca…. Odzyskaliśmy wzrok, odkryliśmy, że mamy skrzydła, że jesteśmy nieograniczeni…. Prawdziwi Ludzie Boży… Boże dzieci, które odzyskały swój Boski Rodowód …. Swoje prawdziwe Korzenie… miejsce we wszechświecie…

Jestem Chrystusem, a nie grzesznikiem… widzę jak wiele jest do zrobienia. Jak wielu jest właśnie po przeciwnej stronie tego twierdzenia. Jak wielu walczy ze swoją grzesznością… z myślą, że są grzeszni, ale dobra wiadomość jest taka, że nie muszą walczyć…, że tak naprawdę są czyści i bezgrzeszni… bez winy i poczucia małości… są Chrystusami Bożymi… stworzonymi na obraz i podobieństwo Boga… Jesteśmy wszyscy tacy… tylko odważmy się to zobaczyć, doświadczyć tego… to jest dzwon prawdy…. On już bije… od jego dźwięku kruszą się wszystkie mury budowane na fundamencie wystraszonego ego… świadomości trzecio wymiarowej…

Jestem Chrystusem, a nie grzesznikiem… teraz mój umysł sięga daleko po za to, co jest widoczne gołym okiem. Mam świadomość tego jak wielki jest Kosmos i jak nieskończone jest stworzenie…, że to nasze życie na Ziemi jest mikroskopijną cząsteczką w niezmierzonym wszechświecie, do którego, właśnie przez świadomość Chrystusową dostajemy klucze… to jest nasze łącze kosmicznego Internetu. To jest nasz portal, nasze centrum. Nasza prawdziwa Tożsamość. Teraz już możemy powitać się z Braćmi z Kosmosu.

Jestem Chrystusem a nie grzesznikiem… długo dojrzewałem do tego by pojąć tę Prawdę i teraz z drżeniem wypowiadam te słowa, bo wiem, że poruszą one wielu…. Wielu, wierzę, że obudzi się… wydadzą wielkie westchnienie ulgi i radość na wieść, że są zaklętymi księżniczkami i księciami, których pocałunek prawdy przywróci do normy… Boskiej normy…. Ale wiem, że będą Ci, którzy wydadzą okrzyk przerażenia myśląc, że to jakiś zły duch przemawia…, że coś się im odbiera… tak nie jest…

Jestem Chrystusem a nie grzesznikiem i jestem tu, aby w raz z Tobą zebrać to, co dobre zostało zasiane między innymi przez Jezusa Chrystusa. Wcześniej przez Mojżesza, później Mahometa, Buddę… te wszystkie systemy prowadzą do tej samej prawdy… jesteśmy Chrystusami a nie grzesznikami… jesteśmy Bożymi Dziećmi, które już dość długo były zesłane na wygnanie i zapomnienie… teraz wracają do Domu Ojca i chcą tylko jednego… Być Sobą… żyć, kochać, szanować i służyć wszystkim i wszystkiemu…, bo Droga Chrystusa to ścieżka pokory i służby… pełna mocy i piękna i majestatu, ale.. Nie ma nic wspólnego z egoizmem…

Jestem Chrystusem a nie grzesznikiem… ta Prawda, ta świadomość wyzwala… nie szukaj innej prawdy, która Cię wyswobodzi… sam Nią jesteś… Jesteś Tajemnicą skrywaną od wieków, jesteś wielkim cudem stworzenia…. Jesteś dzieckiem Bożym… teraz odkryj swą dorosłą formę.

Taaaak… właśnie byli u mnie czy przyjmę księdza po kolędzie… · nie przyjmę, choć szanuję to, co się w kościele wydarzyło i to, co dzięki niemu się dzieje to jednak widzę też jak wiele chwastów wyrosło między ziarnami dobrego zboża… to, co Jezus powiedział w przypowieści o kąkolu… w nocy złoczyńca nasiał kąkolu między ziarna dobrego zboża, wyrosło wszystko bardzo bujnie, teraz my, naszymi sercami i umysłami mamy dokonać żniw… i nie ma się, co obawiać, bo to będzie piękna i boska praca J

Z całą miłością

Ben

Komentarz Facebook
Dziel się dobrym
  •  
  •  
  •  
  •  
  •  

Leave a Reply

Przejdź do paska narzędzi